WOŁYŃ’77

Wołyń – pamiętamy
Ja – Duch odwiecznej walki, który uchronił Ciebie od potopu tatarskiego i postawił między dwoma światami, nakazuję nowe życie:
To wstęp do pierwotnej wersji Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty. W tym Dekalogu znajdziemy takie dwa ‘przykazania’:
7. Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy.
8. Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu.
11 lipca obchodzić będziemy 77. rocznicę zbrodni wołyńskiej. To umowna data przypominająca ludobójstwo OUN/UPA na Kresach. W tym dniu 1943 roku, nazywanym „krwawą niedzielą”, nastąpiła kulminacja skoordynowanych akcji UPA pacyfikacji ponad stu polskich wsi na Wołyniu.
Polskich cywilów mordowano okrutnie. Mordowano ich tak aby, jak powiedział po wojnie jeden z przywódców OUN na emigracji ‘żaden z Polaków, do dziesiątego pokolenia, w stronę Ukrainy nawet nie spojrzał’.
Na spotkaniach z czytelnikami powtarzam, że zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów nie można zrozumieć, jeśli na sprawę stosunków polsko-ukraińskich nie spojrzy się z perspektywy sześciu wieków naszej obecności na ziemiach leżących na wschód od Buga.
Przez całe wieki Rusini, będący na tych ziemiach etniczną większością, nie mieli świadomości, że są odrębnym narodem i nie przejawiali chęci posiadania własnego państwa. Powstanie Chmielnickiego w XVII wieku zapoczątkowało zmianę tej sytuacji.
W XIX wieku, za sprawą inteligencji kijowskiej i za pośrednictwem inteligencji lwowskiej, do świadomości Rusinów zamieszkujących ziemie należące do II Rzeczypospolitej zaczęło docierać, że oni, to jednak nie Polacy, a jeśli tak, to powinni mieć własne państwo. Tych samych Rusinów z pomocą cerkwi greckokatolickiej, niemal z dnia na dzień zaczęto nazywać Ukraińcami tak, jak nazywano ludność żyjącą nad dolnymi biegami Dniestru, Dniepru i Donu na pograniczu trzech wielkich imperiów: polskiego, rosyjskiego i otomańskiego.
Te narodowe idee nie wszystkich przekonały. Polscy i ukraińscy historycy różniący się w ocenach wielu naszych wzajemnych relacji są zgodni, że utożsamiało się z nimi jedynie 10% Rusinów. To jednak wystarczyło, aby przy braku polskiej państwowości, w 1943 roku na Wołyniu, a rok później w Galicji Wschodniej, dokonać zbrodni ludobójstwa na niespotykaną skalę i z niespotykanym okrucieństwem.
Dzisiaj powinniśmy zadumać się nad tym tragicznym okresem w historii Polski i Ukrainy. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z bolesnej lekcji, jaką ona nam dała i zrobić wszystko, aby nigdy się nie powtórzyła.
Musimy też pamiętać o polskich ofiarach i nie przypisywać zbrodni ludobójstwa wszystkim Ukraińcom. Wielu z nich ratowało Polaków i wielu, z tego powodu, ich nacjonalistyczni współbracia zamordowali.
– Blaszany Kogucik – 2020 cz.1
Na zdjęciu Rybno nad Czeremoszem i poświęcenie w roku 2011 pomnika upamiętniającego wspólne zamieszkiwanie tych ziem przez Polaków i Ukraińców.
Edward Łysiak