Z ŻAŁOBNEJ KARTY
ŚP. ZDZISŁAW JASIŃSKI (* 26.09.1933 + 08.04.2022)
————————————————————————————————————————-
ŚP. JANISŁAW FERENS (* 23.04.1943 + 19.11.2020)
19 listopada 2020 odszedł, zaatakowany przez Covid-19, Janisław Ferens, członek Ogólnopolskiego Oddziału Kołomyjan „Pokucie” we Wrocławiu. Urodził się 23 kwietnia 1943 roku w Kołomyi jako syn Stanisława Ferensa i Stefanii ze znanego kołomyjskiego rodu Patkowskich, i mieszkał z rodzicami przy ul. Stara Droga nr 18 nad Prutem. Z rodziny matki, wuj Antoni (zm. 1940) został ciężko ranny podczas zajęcia Lwowa przez Sowietów w 1939 roku, wuj Franciszek (zm. 1946) był wywieziony przez Niemców do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie a ciotka Michalina, deportowana przez Sowietów na Wschód, wydostała się z armią gen. Andersa i wraz z polskimi dziećmi dostała się do Nowej Zelandii skąd powróciła do Polski.
Janisław po ukończeniu Wydziału Elektroniki Politechniki Wrocławskiej podjął pracę we Wrocławskich Zakładach Elektronicznych Mera-Elwro, produkujących kalkulatory i komputery Odra. Później założył spółkę z o.o. Przedsiębiorstwo projektowo-produkcyjne systemów komputerowych ELTIS. Interesował się historią rodzinnego miasta i genealogią rodu Patkowskich. Ustalił najstarszych swych przodków, było to małżeństwo Tomasza Patkowskiego (1765-1841) i Teresy Matkowskiej. Do Oddziału Kołomyjan „Pokucie” wstąpił w 1991 roku i nigdy nie opuścił żadnego spotkania kołomyjskiego aż do 2020 roku. Był najwierniejszym z wiernych kołomyjan. W latach 2013-16 sprawował funkcję przewodniczącego Sądu Koleżeńskiego. Wraz z rodzeństwem, siostrami Alicją i Danutą oraz bratem Bolesławem, uczestniczył w pierwszych wycieczkach do Kołomyi. Wspierał finansowo wszystkie akcje Oddziału „Pokucie”, przekazując datki na kościół i cmentarz w Kołomyi, pomoc charytatywną, kolonie dla dzieci i stypendia dla młodzieży oraz fundusz wydawniczy biuletynów oddziałowych. Wiernie odprowadzał w ostatnią drogę kołomyjan wrocławskich, a Jemu kołomyjanie nie mogli towarzyszyć. Niech to krótkie wspomnienie będzie pożegnaniem dobrego, otwartego człowieka jakim był Janisław Ferens.
—————————————————————————————————————————
ŚP. MARIA DANUTA LILA KRUPSKA (* 06.09.1948 + 17.12.2020)
17 grudnia odeszła od nas członkini Ogólnopolskiego Oddziału Kołomyjan „Pokucie” Maria Danuta Krupska, znana pod imieniem Lila. Urodziła się 6 września 1948 w Lublińcu jako córka nauczycieli: Michała Jurewicza i Stefanii Kryłowskiej. Jej przodkowie pochodzili z kresów południowo-wschodnich: z Halicza, Doliny, Buczacza, Stryja i Stanisławowa. Rodzice pracę zawodową rozpoczęli w Wojniłowie w powiecie kałuskim, a po wybudowaniu – staraniem Michała Jurewicza – publicznej szkoły powszechnej w Siwce Wojniłowskiej podjęli tam służbę nauczycielską by później przenieść się do Stanisławowa. W styczniu 1946 roku w wyniku przymusowej ekspatriacji znaleźli się w Lublińcu na Górnym Śląsku.
Lila Jurewicz po ukończeniu fizyki w filii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Katowicach rozpoczęła pracę nauczyciela fizyki w Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza w Lublińcu wraz ze swym mężem Jackiem Krupskim. Z wielką pasją wykonywała swój trudny zawód, wprowadzała nowatorskie metody nauczania, naukę astronomii, współpracę z Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Częstochowie i Politechniką Częstochowską. Potrafiła zaciekawić i rozwinąć zainteresowania swych uczniów. Zawsze perfekcyjnie przygotowana i szczęśliwa gdy Jej uczniowie osiągali sukcesy w olimpiadach fizycznej i astronomicznej. Była lubianą i szanowaną przez uczniów i wychowanków Panią Profesor. Wielokrotnie nagradzana za swą pracę, w 1993 została odznaczona Medalem Komisji Edukacji Narodowej.
Jej drugą pasją była praca społeczna na rzecz miejscowej społeczności. W 1991 należała do współzałożycieli lublinieckiego oddziału Towarzystwa im. Edyty Stein, której postać była dla Niej wzorem pedagoga. Oprowadzała liczne wycieczki szkolne po Muzeum Pro Memoria Edith Stein założone w domu jej dziadków Courantów, wygłaszając dziesiątki prelekcji ukazujących życie świętej i patronki Lublińca oraz jej dorobek naukowy. Zaangażowała się także w założenie Fundacji Zamek Lubliniecki, dzięki czemu zamek odbudowano.
Zawsze mówiła o sobie: „Jestem Kresowianką i Ślązaczką”. Upamiętniła swych przodków, opracowując drzewo genealogiczne, które umieściła w swym domu na honorowym miejscu, wraz z opracowaniem pt. „Moje korzenie”. A w 2013 roku udzieliła prawie 3-godzinnego wywiadu Grzegorzowi Kaczorowskiemu w ramach projektu „Dorastanie w powiecie lublinieckim” dla Uniwersytetu Wiedeńskiego. W 2019 roku spełniła swe marzenie – wyruszyła z mężem na Kresy do ukochanego Stanisławowa, gdzie w domu jednorodzinnym przy ulicy Liebermana 4 do 1946 mieszkali Jej rodzice z bliźniakami. Była szczęśliwa, że dane Jej było podróżowanie Ich śladami. Tak pisała o tym pięknym pokuckim grodzie:
„Od początku swego istnienia Stanisławów był miastem wielu narodów i wyznań. W tym mieście było miejsce dla wszystkich. Tutaj Polacy, Rusini, Żydzi, Ormianie, Węgrzy, Grecy, Karaimowie i Niemcy czynnie wpisali się w rozwój kultury, literatury i sztuki. Wszystkich cechował humanizm, zgodne współżycie i tolerancja religijna. Miasto zachowało wielokulturową i wielojęzyczną różnorodność, współistnienie narodowości, kultur, stylów życia. Stanisławów miał swoje osobliwości, których nie miało inne miasto – swoistą niepowtarzalną atmosferę. Miasto nie tylko zieleni, parków i pięknej architektury, ale miasto rozśpiewanych, pogodnych, otwartych, z humorem, wielce gościnnych ludzi i przeuroczych kobiet. Radość panowała na ulicach, po domach i w kościołach, a każdy przydomowy ogródek był ogrodem botanicznym. Miasto, które oczarowywało urodą krajobrazu jak i prostotą, serdecznością jego mieszkańców oraz zachowało w pokaźnej części polski charakter i tradycję. To Ziemia bogata w tradycje. Ziemia, która rodziła poetów i artystów, na której załamywały się ataki hord tatarskich i tureckich. Jest to jedno z miejsc, w którym biegła historia moich przodków, dlatego z sentymentem wracam do miejsc, w które niegdyś wrosły moje korzenie. Jej mieszkańców cechowały: pogoda ducha, cudowny optymizm, cięty dowcip i swoisty akcent. Stanisławów był zawsze uosobieniem witalności, radości życia i humoru. Stanisławowianie są dumni ze swego grodu pełnego sentymentu i tradycji. Los sprawił, że zostali zmuszeni opuścić swoje ukochane miasto, idąc na wygnanie, tułaczkę, gdzieś w zupełnie obcy nieznany im świat. Pomimo, że jeszcze błąkają się po różnych częściach świata to ich myśli zawsze skierowane są do Stanisławowa.”
Odszedł prawy, dobry, pogodny, skromny, uczynny, otwarty i światły Człowiek.
Żegnaj kochana Przyjaciółko
Spoczywaj w pokoju
Bożena Krupska
oraz
w imieniu Zarządu OOKP
Prezes
Ryszard Saczyński
http://mickiewicz.net.pl/am/index.php/2020/12/17/zmarla-s-p-maria-krupska/
———————————————————————————————————————-



