WSPOMNIENIE – ŚP. MARIA DANUTA LILA KRUPSKA

17 grudnia odeszła od nas członkini Ogólnopolskiego Oddziału Kołomyjan „Pokucie”  Maria Danuta Krupska, znana pod imieniem Lila. Urodziła się 6 września 1948 w Lublińcu jako córka nauczycieli: Michała Jurewicza i Stefanii Kryłowskiej. Jej przodkowie pochodzili z kresów południowo-wschodnich: z Halicza, Doliny, Buczacza, Stryja i Stanisławowa. Rodzice pracę zawodową rozpoczęli w Wojniłowie w powiecie kałuskim, a po wybudowaniu – staraniem Michała Jurewicza – publicznej szkoły powszechnej w Siwce Wojniłowskiej podjęli tam służbę nauczycielską by później przenieść się do Stanisławowa. W styczniu 1946 roku w wyniku przymusowej ekspatriacji znaleźli się w Lublińcu na Górnym Śląsku.

Lila Jurewicz po ukończeniu fizyki w filii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Katowicach rozpoczęła pracę nauczyciela fizyki w Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza w Lublińcu wraz ze swym mężem Jackiem Krupskim. Z wielką pasją wykonywała swój trudny zawód, wprowadzała nowatorskie metody nauczania, naukę astronomii, współpracę z Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Częstochowie i Politechniką Częstochowską. Potrafiła zaciekawić i rozwinąć zainteresowania swych uczniów. Zawsze perfekcyjnie przygotowana i szczęśliwa gdy Jej uczniowie osiągali sukcesy w olimpiadach fizycznej i astronomicznej. Była lubianą i szanowaną przez uczniów i wychowanków Panią Profesor. Wielokrotnie nagradzana za swą pracę, w 1993 została odznaczona Medalem Komisji Edukacji Narodowej.

Jej drugą pasją była praca społeczna na rzecz miejscowej społeczności. W 1991 należała do współzałożycieli lublinieckiego oddziału Towarzystwa im. Edyty Stein, której postać była dla Niej wzorem pedagoga. Oprowadzała liczne wycieczki szkolne po Muzeum Pro Memoria Edith Stein założone  w domu jej dziadków Courantów, wygłaszając dziesiątki prelekcji ukazujących życie świętej i patronki Lublińca oraz jej dorobek naukowy. Zaangażowała się także w założenie Fundacji Zamek Lubliniecki, dzięki czemu zamek odbudowano.

Zawsze mówiła o sobie: „Jestem Kresowianką i Ślązaczką”. Upamiętniła swych przodków, opracowując drzewo genealogiczne, które umieściła w swym domu na honorowym miejscu, wraz z opracowaniem pt. „Moje korzenie”. A w 2013 roku udzieliła prawie 3-godzinnego wywiadu Grzegorzowi Kaczorowskiemu w ramach projektu „Dorastanie w powiecie lublinieckim” dla Uniwersytetu Wiedeńskiego. W 2019 roku spełniła swe marzenie – wyruszyła z mężem na Kresy do ukochanego Stanisławowa, gdzie w domu jednorodzinnym przy ulicy Liebermana 4 do 1946 mieszkali Jej rodzice z bliźniakami. Była szczęśliwa, że dane Jej było podróżowanie Ich śladami. Tak pisała o tym pięknym pokuckim grodzie:

„Od początku swego istnienia Stanisławów był miastem wielu narodów i wyznań. W tym mieście było miejsce dla wszystkich. Tutaj Polacy, Rusini, Żydzi, Ormianie, Węgrzy, Grecy, Karaimowie i Niemcy czynnie wpisali się w rozwój  kultury, literatury i  sztuki. Wszystkich cechował humanizm, zgodne współżycie i tolerancja religijna.  Miasto zachowało wielokulturową i wielojęzyczną różnorodność, współistnienie narodowości, kultur, stylów życia. Stanisławów miał swoje osobliwości, których nie miało inne miasto – swoistą niepowtarzalną atmosferę. Miasto nie tylko zieleni, parków i pięknej architektury, ale miasto rozśpiewanych, pogodnych, otwartych, z humorem, wielce gościnnych ludzi i przeuroczych kobiet. Radość panowała na ulicach, po domach i w kościołach, a każdy przydomowy ogródek był ogrodem botanicznym. Miasto, które oczarowywało urodą krajobrazu jak i prostotą, serdecznością  jego mieszkańców oraz zachowało w pokaźnej części polski charakter i tradycję. To Ziemia bogata w tradycje. Ziemia, która rodziła poetów i artystów, na której załamywały się ataki hord tatarskich i tureckich. Jest to jedno z miejsc, w którym biegła historia moich przodków, dlatego z sentymentem wracam do miejsc, w które niegdyś wrosły moje korzenie. Jej mieszkańców cechowały: pogoda ducha, cudowny optymizm, cięty dowcip i swoisty akcent. Stanisławów był zawsze uosobieniem witalności, radości życia i humoru. Stanisławowianie są dumni ze swego grodu pełnego sentymentu i tradycji. Los sprawił, że zostali zmuszeni opuścić swoje ukochane miasto, idąc na wygnanie, tułaczkę, gdzieś w zupełnie obcy nieznany im świat. Pomimo, że jeszcze błąkają się po różnych częściach świata to ich myśli zawsze skierowane są do Stanisławowa.”

Odszedł prawy, dobry, pogodny, skromny, uczynny, otwarty i światły Człowiek.

Żegnaj kochana Przyjaciółko
Spoczywaj w pokoju
Bożena Krupska

oraz

w imieniu Zarządu OOKP
Prezes
Ryszard Saczyński

 

https://tes-lubliniec.pl/

http://mickiewicz.net.pl/am/index.php/2020/12/17/zmarla-s-p-maria-krupska/